Rower
Z bieganiem nie wyszło, do tego sSportu trzeba mieć jednak odpowiednią kondycje, a tą przecież najpierw trzeba sobie wyrobić. Doskonałym sposobem na wyrobienie kondycji będzie jazda na rowerze. No tak, ale nasz stary rower raczej nie nadaje się na dłuższe trasy. A przecież wokół domu jeździć nie będziemy (nawet jeśli mielibyśmy taką ochotę, bo po doświadczeniach z bieganiem, wiemy już że może nie być łatwo). Trzeba kupić rower. Jakiś najzwyklejszy, właściwie byle jaki. Wracamy z zakupów do domu, z najlepszym modelem roweru górskiego. Wiemy, co prawda, że miało to wyglądać inaczej, ale sprzedawca uświadomił nam, że nie ma najmniejszego sensu kupować tych starych rowerów, bo one zupełnie się nie sprawdzają, kiedy chcemy jeździć częściej niż raz w tygodniu. Dla naszego bezpieczeństwa kupiliśmy tez ochraniacze na łokcie i kolana, kask, w końcu nigdy nie wiadomo, dawno się nie jeździło, a tymi samochodami jeżdżą jak wariaci. Jutro sobota, wolny dzień, w sam raz na dobry początek, wyruszymy rano, zrobimy długą trasę na obrzeżach miasta. Nastawiony poprzedniego dnia budzik dzwoni nie miłosiernie, jednocześnie całkiem bez sensu. Przecież jeżeli sSport ma być przyjemnością, to nie ma się co katować. Kolejne przebudzenie koło 12. Oj chyba już nie ma sensu ruszać na tę wycieczkę, o której byśmy wrócili.